Nie jesteś zalogowany na forum.
Strony: 1
Wątek zamknięty


Po wyjściu z Sali Szachowej, oczom ukazuje się nowe pomieszczenie. Najpierw długie schody - szerokie od jednej ściany do drugiej. Nimi schodzi się na dół, na korytarz główny. Ponad 15m od schodów znajduje się rzeźba bogini Temidy. Za nią, jakieś 5 metrów, znajdują się ogromne dwuczęściowe drzwi. Znajduje się na nich napis "Wyjście". Wygląda na to, że na lewo i prawo od posągu Temidy wybiegają 2 inne korytarze. Ściany nadal czarne. Teraz nie ma podłużnych żarówek, a małe, zwyczajne, wmontowane w ściany boczne. Jest ich tak wiele, że ich światło dobrze oświetla wnętrze.
Offline


W porządku, nie jestem zbyt daleko... Rozejrzałem się po tym miejscu, a po chwili też podszedłem do Temidy, stając trzy kroki od niej. Szukałem tego, co mogło mi wypaść z pamięci. Tego, co mogło tu jeszcze zostać ukryte... Nie słyszałem za wiele za sobą. Pewnie on się jeszcze chowa...
Ostatnio edytowany przez Yassamet (2015-04-15 22:34:06)
Offline


Offline


Aha.... Chyba jednak mój błąd, cóż... Obracając nóż w dłoni poszedłem dalej i spojrzałem w boczne korytarze.
//jak szeroki jest ten korytarz? Dwie osoby obok siebie? Trzy? Dużo więcej?
Ostatnio edytowany przez Yassamet (2015-04-15 23:02:51)
Offline


// Główny korytarz szeroki na 8-9 osób, boczne na 4 osoby
Offline


No dobrze, robi mi się klarownie, pamiętam coraz więcej... zanim pójdę w te inne strefy, podszedłem do drzwi z napisem wyjścia i sprawdziłem, czy są otwarte. Nie wchodziłem tam, tylko nacisnąłem klamkę, zaglądając za nie, jeśli oczywiście były otwarte.
Offline


Offline


A więc wyjście. Zamknąłem drzwi i wróciłem na "skrzyżowanie", skręcając w lewo i spokojnie idąc do tamtych drzwi. Jeśli są otwarte, to tam wszedłem.
Offline


Offline


Wyszedłem ze spiżarni, silniejszy i bardziej zadowolony. Wróciłem na główną alejkę, rozglądając się. Dużo żarówek, bardzo dużo... każda z nich tak samo paląco gorąca. Ostatecznie ująłem mocniej nóż, odwróciłem głowę, zrzucając nieco włosó na twarz i zamachnąłem się, by rozbić jedną z żarówek ostrzem.
Ostatnio edytowany przez Yassamet (2015-04-16 22:33:43)
Offline


Offline


Uh, za wysoko jednak. Stanąłem pod ścianą, nieco się do niej przyklejając i ująłem nóż. Podrzuciłem go do góry, chcąc trafić żarówkę oddaloną ode mnie o metr, by też szkło na mnie się nie sypnęło.
Offline


Offline


Jest to miejsce tuż przy rozdrożu, ta część, która prowadzi od wejścia z sali szachowej. Patrząc na wyjście jest to ściana po lewej.
Offline


Offline


Świetnie... Podszedłem po nóż, odsunąłem się krok i znów przyległem do tej samej ściany, rzucając nożem, chcąc zbić kolejne dwie. Póki chłopak nie idzie, to wystarczająca forma "rozrywki"...
Offline


Offline


I bardzo dobrze, że światło robi się słabsze. Może to Ciemności sprawią, że ten dzieciak przyjdzie szybciej? Zaczynam się nudzić... Wziąłem nóż i "przykleiłem" się do przeciwnej ściany, chcąc stłuc tą samą metodą żarówki tuż przy wejściu na rozdroże.
Offline


Offline


Przydałyby się jeszcze dwie po tej samej stronie... Światło się wyciemni przy wejściu na rozdroże, przynajmniej trochę. Powtórzyłem czynność.
Offline


Offline


No i bardzo dobrze.. teraz sprawa będzie mieć się nieco gorzej. Podniosłem nóż, po czym przeszedłem do tego korytarza, który prowadzi do wyjścia. Patrząc na wyjście wybrałem ścianę po lewej, przylgnąłem do niej i podrzuciłem ostrze, by zacząć zbijać żarówki tutaj.
Offline


Offline


Auć... Eh, to się zrobiło nudne. Zabrałem nóż i poszedłem do wyjścia, przechodząc przez nie.
Offline


KONIEC GRY!
Offline
Strony: 1
Wątek zamknięty